Bonus!

Problem przerzedzenia włosów dotyczy milionów ludzi. Z różnych przyczyn gęstość włosów ulega zmniejszeniu i liczba włosów przypadających na centymetr kwadratowy stopniowo się obniża, odsłaniając coraz większe obszary skóry głowy, na których doszło do przerzedzenia.

PRZYCZYNY PRZERZEDZENIA

Przerzedzenie włosów w szczególności jest konsekwencją:
- długotrwałego i znaczącego wypadania włosów.
- postępującego obniżenia aktywności cebulek włosowych - nawet jeśli nie zaobserwowano wypadania wtosów, mogą one stawać się coraz cieńsze (przy średnicy włosa znacznie mniejszej niż w przypadku zdrowych wtosów, sięgającej poniżej 0,03 mm) i mogą występować wczesne oznaki wypadania włosów.
- występowania przedłużonych okresów fazy pośredniej i fazy spoczynku w cyklu aktywności mieszka włosowego, co przekłada się na mniejszą liczbę wtosów w fazie wzrostu.

WYPADAJĄCE WŁOSY

WYPADAJĄCE WŁOSYKażdego dnia wypada nam z głowy 50-100 włosów. To normalne. Jeżeli jednak zauważysz, że na grzebieniu, poduszce albo w wannie zostaje ich wyjątkowo dużo, zachowaj czujność. Może to być sygnał, że w Twoim organizmie dzieje się coś nie tak. Zazwyczaj przyczyną jest stres, bardzo niskokaloryczna dieta, niedobór witamin i minerałów (np. witaminy z grupy B, żelaza i cynku) oraz przetłuszczająca się skóra głowy. Białko włosa - kreatyna - zbudowane jest z aminokwasów siarkowych. "Niedobór tych aminokwasów oraz pierwiastków, takich jak krzem, cynk, selen i miedź, wpływa niekorzystnie na kondycję cebulek włosa" - mówi dr Gajewska. (Men's Health, nr 3, marzec 2005, str. 86)

WŁOSY NA EMIGRACJI

WŁOSY NA EMIGRACJITwój ojciec, dziadek i pradziadek byli łysi. Taka tradycja - myślisz sobie - i, kiedy włosy zaczynają Ci wypadać, nawet nie przychodzi Ci do głowy, żeby podjąć walkę. Błąd. Możesz wyrwać się z zaklętego kręgu przeznaczenia. I wcale nie musisz przy tym sięgać po magię.

Wyobraź sobie, że Twoja głowa to miasto, a włosy to jego mieszkańcy. Kiedy masz kilkanaście lat, miasto liczy 100-200 tys. obywateli, a więc jest mniej więcej wielkości Zielonej Góry. Niestety, po dwudziestce warunki życia zaczynają się psuć i mieszkańcy zaczynają emigrować. Najpierw z przedmieść, czyli z okolic czoła, potem pustoszeje całe centrum, a jeśli sprawy nadal idą źle, miasto wyludnia się niemal całkowicie. Zostają tylko niedobitki w slumsach z tyłu głowy.

Ilu nas jest?

Ilu nas jest?Co robić, żeby włosy nie emigrowały z głowy? A jeśli exodus już się rozpoczął, to czy można go jakoś powstrzymać? Może da się sprawić, by miasto - mimo braku mieszkańców - wyglądało jak metropolia? Postaramy się odpowiedzieć na te pytania. Większość z nas, facetów, po przekroczeniu dwudziestego roku życia zaczyna martwić się o swoja czuprynę. Niektórzy dlatego, że już po maturze zakola nad czołem zaczynają się im powiększać, innych niepokoi widok ojca z głową tak błyszczącą, że aż świeci w ciemnościach, a jeszcze inni ot tak, po prostu, bo przywiązali się do swojego wizerunku i perspektywa utraty ukochanej grzywy spędza im sen z powiek. Ze statystycznego punktu widzenia, obawy takie, zwłaszcza w naszej szerokości geograficznej, są w pełni uzasadnione. Problem łysienia dotyczy około 30% trzydziestoletnich i 50% pięćdziesięcioletnich mieszkańców Europy Środkowej. Oznacza to, że jeżeli w Twojej klasie buły - powiedzmy - piętnastu chłopaków, tona zjeździe absolwentów liceum po piętnastu latach będziesz miał kłopoty z rozpoznaniem co najmniej pięciu. Punk Marek, który w Jarocinie nosił irokeza, może mieć na głowie jego negatyw, a łagodny i długowłosy hipis Piotrek może wyglądać jak klasyczny skinhead. Na trzydziestoleciu matury już połowa głów kolegów będzie świeciła swoim własnym blaskiem. Afrykanie i Azjaci mają pod tym względem lepiej. Problem łysienia dotyka tam, odpowiednio, co czwartego i co siódmego mężczyznę. Dlaczego tak jest, dokładnie nie wiadomo. Może jednak lepiej być łysym Polakiem niż bujnowłosym Chińczykiem czy Etiopczykiem? A jeszcze lepiej - Polakiem z bujną czupryną. Nawet jeśli wszyscy Twoi antenaci byli łysi jak kolano, Ty możesz zerwać z tą tradycją. Wystarczy zgłosić się do dermatologa.

Dlaczego łysiejemy?

Medycyna wyróżnia kilka rodzajów łysienia. nas jednak najbardziej interesuje łysienie typu męskiego, czyli androgenowe, stanowiące 95% wszystkich przypadków. Pozostałe 5% przypada na łysienie plackowate (3%) i inne rodzaje łysienia (2%), spowodowane czynnikami chorobowymi, drastycznym niedoborem witamin, czasami agresywnym leczeniem, np. chemioterapią. Włosy, jak las podczas pożaru, znikają szybko, ale rosną powoli. Życie włosa dzieli się na trzy etapy: fazę wzrostu, fazę zaniku i fazę spoczynku. Pierwsza faza trwa kilka lat (od 2 do 6), druga - kilka tygodni, a trzecia - kilka miesięcy. Włosy wypadają w trzeciej fazie. W tempie ok. 100 włosów dziennie. Tak jest u osób, które nie mają problemu z łysieniem. W przypadku łysienia androgenowego jest nieco inaczej. Przyczyną łysienia typu męskiego jest testosteron, czyli wytwarzany w jądrach męski hormon odpowiadający w okresie dojrzewania za rozwój m. in. narządów płciowych. O tym, że to właśnie testosteron jest odpowiedzialny za łysienie świadczą badania eunuchów, u których łysienie normalnie nie występowało, pojawiało się natomiast po podaniu nawet niewielkich ilości testosteronu. Ściślej rzecz biorąc, bezposrednią przyczyną łysienia jest nie tyle sam testosteron, co jego pochodna, dihydrotestosteron (DHT), powstająca pod wpływem działania enzymu o tajemniczej nazwie 5-alfa-reduktaza. To zła wiadomość dla wszystkich łysych, chlubiących się tym, że łysa głowa świadczy o wyjątkowej potencji. Niestety nie w każdym przypadku. Ujmując rzecz w dużym uproszczeniu, o wypadaniu włosów decyduje stężenie DHT. A nie wszystkie mieszki są w równym stopniu wrażliwe na jego działanie. Najwięcej receptorów wrażliwych na DHT mają mieszki na czubku głowy i nad czołem Dlatego właśnie typowe męskie łysienie przebiega zazwyczaj bardzo podobnie: najpierw pojawiają się zakola, potem przerzedzają się włosy na czubku głowy, aż w końcu obie wyspy łączą się w jedną wielką łysinę. Bardzo rzadko natomiast wypadają nam włosy z potylicy i skroni, ponieważ ulokowane tam mieszki włosowe są wrażliwe na działanie DHT.

Ten zły DHT

To DHT sprawia, że cykl wzrostu włosa ulega zakłóceniu. Wydłuża się faza spoczynku, a skraca faza wzrostu. Więcej więc wypada, a mniej odrasta. Włosy rosną coraz krótsze i cieńsze, aż w końcu zamiast normalnych włosów, pozostaje nam na głowie jedynie, cieniutki, prawie niewidoczny meszek. Po pewnym czasie cebulki obumierają i nawet ten meszek znika. Wróg został więc zidentyfikowany. Teraz trzeba jedynie obmyślić sposoby obrony.Nie ma na co czekać
Wracając do metafory emigrujących włosów - pamiętaj, że znacznie łatwiej powstrzymać mieszkańców miasta przed wyjazdem, niż ich przyciągnąć z powrotem. Dlatego, jeżeli tylko zauważysz, że czoło Ci się robi jakby wyższe, czym prędzej biegnij do dermatologa. On oceni, czy rzeczywiście zaczyna się u Ciebie łysienie androgenowe i sprawdzi, czy nie ma jakichś innych przyczyn. (Men's Health, Włosy na emigracji, nr 4, kwiecień 2004)

odrastaniewłosów.pl zaleca jak najszybsze rozpoczęcie kuracji preparatami Crescina

projekt i realizacja: webmdio.pl

Strona odrastaniewlosow.pl wykorzystuje pliki cookies zgodnie z Polityką Prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami swojej przeglądarki.